Archiwum 2004-2016 » Archiwum 2014 » Wystawy czasowe » Jarosław Modzelewski - Malarstwo

 

 

 

 

Jarosław Modzelewski

urodził się 8 października 1955 w Warszawie. W latach 1970-1975 uczęszczał do Technikum Elektroniczno-Mechanicznego (specjalność: elektroniczne maszyny matematyczne), rozwijając jednocześnie swoje zainteresowania w ognisku plastycznym w Pałacu Młodzieży. Po ukończeniu szkoły średniej rozpoczął studia na Wydziale Malarstwa Akademii Sztuk Pięknych w Warszawie, uzyskując dyplom w pracowni prof. Stefana Gierowskiego w 1980. Od lipca 1980 do maja 1981 odbył służbę wojskową w Łodzi. Jego debiutancki pokaz artystyczny, który miał miejsce na przełomie 1981/1982 w Galerii Sztuki Współczesnej Staromiejskiego Domu Kultury, został przerwany przez stan wojenny. Pod koniec 1982 był współzałożycielem Gruppy najważniejszego ugrupowania tzw. nowej ekspresji lat osiemdziesiątych, które połączyło sześciu młodych malarzyabsolwentów stołecznej ASP. Wystawiał głównie z Gruppą, brał udział w większości spośród jej 32 wystąpień w latach 1983-1992 oraz w retrospektywnejzamykającej jej aktywnośćwystawie w Galerii Zachęta na przełomie 1992 i 1993.Współredagował związane z ugrupowaniem pismo

Oj dobrze już, którego siedem numerów ukazało się na przestrzeni lat 1984-1988. Do dzisiaj najbliższa współpraca łączy go z Markiem Sobczykiemkolegą z Gruppy, z którym stworzył, a następnie wystawił wiele prac malarskich (m.in. w Centrum Sztuki Współczesnej Zamek Ujazdowski w Warszawie w 1998).

W latach 80. uczestniczył w ruchu kultury niezależnej. W 1985 otrzymał III nagrodę na

I Krajowym Biennale Młodych Droga i prawda, zorganizowanym we Wrocławiu.

W 1982 podjął pracę dydaktyczną na Wydziale Malarstwa ASP w Warszawie. Przechodził wszystkie szczeble kariery akademickiej, które w 2001 uwieńczone zostały tytułem profesora. W latach 1991-1996 założył i prowadził (wraz z M. Sobczykiem i Piotrem Młodożeńcem) prywatną Szkołę Sztuki w Warszawie. Od 1989 związany jest z Galerią Zderzak w Krakowie, gdzie wielokrotnie wystawiał, a w 2006 ukazała się nakładem galerii monografia artysty Jarosław Modzelewski. Obrazy 1977-2006.

W 1998 został laureatem PaszportuPolityki. W 2001 uhonorowano go doroczną nagrodą kwartalnika artystycznego EXIT. Rok 2004 przyniósł twórcy prestiżową Nagrodę im. Jana Cybisa, przyznawaną malarzom za całokształt twórczości przez Okręg Warszawski Związku Polskich Artystów Plastyków. W lipcu 2014 Modzelewski został laureatem Nagrody im. Kazimierza Ostrowskiego za rok 2013, przyznawanej corocznie (od 2002) najwybitniejszym polskim malarzom przez Zarząd Okręgu Gdańskiego ZPAP.

 

Prace artysty znajdują w zbiorach Muzeum Narodowego w Warszawie, Krakowie, Poznaniu, Narodowej Galerii SztukiZachętaw Warszawie, Muzeum Sztuki w Łodzi, w kolekcjachZnaki Czasuw Krakowie, Szczecinie, Zielonej Górze, Olsztynie, a także w wielu innychpublicznych i prywatnychzbiorach w Polsce i za granicą.

 

 

 

 

 

 

Malować po swojemu

 

W  Gruppie...

Kiedy Jarosław Modzelewski kończył studia w warszawskiej ASP, następował czas wielkich przemian w życiu społeczno-politycznym kraju, znaczony burzliwym okresem solidarnościowego zrywu. Można zastanawiać się, jak wyglądałaby sztuka młodego twórcy, gdyby nie przeżycia stanu wojennego, nasycona emocją dramaturgia tamtych wydarzeń, rozterki i wybory, które dotykały wrażliwych strun artysty, a zarazem skłaniały się ku wizji nowej – mającej posmak lepszego i wolnego świata – przyszłości. Na ten pełen napięcia okres w rodzimej historii, przypadły zmiany w sposobie postrzegania roli sztuki, która znudzona i zmęczona konceptualną ideologią, zaczęła miast idei domagać się sprawności warsztatowej oraz narracyjnego, kreślonego figuralną ekspresją przekazu. Z trudem pokonywały granice Polski wieści o włoskiej transawangardzie, francuskiej wolnej figuracji (figuration libre), niemieckim Neue Wilde,czy amerykańskim New Wave.

Intensywność przeżyć, niepewność jutra, rozbudzona potrzeba zmian, młodość, która domagała się swoich praw – cały ten emocjonalny ekwipunek był na wyposażeniu pokolenia ówczesnych absolwentów stołecznej ASP. Bojkot oficjalnych przestrzeni galeryjnych, uruchomił potrzebę tworzenia struktur zastępczych, zarówno w sferze kształtowania nowych miejsc wystawienniczych, jak i organizacyjnych metod. Artyści wstępującej generacji zaczęli łączyć się w grupy, które nie tylko dawały poczucie wspólnoty działań, ale poszerzały znacznie obszar kreacji. Jarosław Modzelewski współtworzył wówczas (1982) słynną Gruppę – stowarzyszenie artystyczne, którego dzieje znaczą już karty historii polskiej sztuki najnowszej. Anda Rottenberg – doradczyni Gruppy (jak się sama określa), jej fenomenu upatruje nie tylko w dokonaniach pikturalnych, ale głównie w działaniach, których wymiar daleko wykraczał poza ramy obrazu. Spontanicznym wystąpieniom, odczytom, recytacjom, śpiewom – jednym słowem recitalom (jak je nazywali członkowie ugrupowania), towarzyszyło  poczucie absurdu doprawione nośną porcją energii, humoru i gorzkiej ironii.

Na początku lat osiemdziesiątych Modzelewski wycinał nożyczkami szablony-wzorniki, powielał motywy wielokrotnie na płótnie, co wnosiło pewien element dekoratywności. Artysta podkreśla, że zapożyczona z wycinanki metoda pracy, bardziej zdawała się przystawać do podwyższonej temperatury tamtych dni, niż forma wyprowadzona węglem, ołówkiem, czy kredką. Kiedy po 1983 roku stylistyka oparta na powtarzalności wzoru przestała spełniać swe zadania, twórca odkrył dla siebie  język figuratywnej wypowiedzi. Wychodząc z pracowni prof. Stefana Gierowskiego (1980) – jednego z głównych mistrzów abstrakcji geometrycznej – miał z pewnością wpojone upodobanie do ładu i kompozycyjnego porządku. Doszła do tego fascynacja twórczością Andrzeja Wróblewskiego, zgłębiał idee Kazimierza Malewicza

i Władysława Strzemińskiego – ikon awangardy XX wieku, pozostawał pod wpływem literackiej spuścizny Friedricha Hölderlina i Friedricha Schillera. Były to interesujące plastycznie i intelektualnie wybory.

Malarstwo Gruppy łączono z równoległymi w czasie nurtami neoekspresjonistycznymi w sztuce europejskiej i amerykańskiej. Charakterystyczne dla tej tendencji duże połacie płócien, traktowane były gwałtownie, epatowały ostrymi kolorami o zgrzytliwych zestawieniach, a pospiesznie nakładana farba tworzyła przypadkowe plamy i ściekające strugi. Tak traktowany warsztat, niestaranny i  poza kontrolą gest, czy programowy antyestetyzm, nie znajdują zastosowania w opisie prac Modzelewskiego. On sam opowiadając się za konstrukcją, wyklucza podświadomość w procesie twórczym. W numerze siódmym (ostatnim) wydawanego przez Gruppę pisma „Oj dobrze już” z 1988 roku – artysta napisał: „Próżno szukać u mnie powierzchownego rozmalowania, kolor kładziony płasko dobitnie wyznacza przestrzeń obrazu. Jestem realistą i endekiem jednoznaczności. Brzydzę się malowaniem koloru, pseudoekspresyjną gestykulacją i chlapankami, zacieki farby zawsze wycieram szmatką. Uwielbiam symetrię i porządek. Nastrój moich obrazów jest jak najdalszy od dekadencji, nerwówek i nowofalowych dygotów […]”.

Obok talentu malarskiego, twórca wyposażony został w poetycki nerw. Dokłada starań, by jego sztuka była przejrzysta, zgodnie z intencją twórcy odebrana i zinterpretowana. Zbędni są mu pośrednicy – krytycy i znawcy sztuki; autor sam w zręcznych słowach potrafi przekazać anegdotę i ujawnić genezę powstania obrazu.

… i indywidualnie

Heroiczny czas Gruppy zakończył się wraz z przemianami ustrojowymi w kraju po 1989 roku. Powoli każdy z członków tej luźnej i na dowolnych zasadach opartej struktury organizacyjnej, na własną rękę zaczął szukać swego miejsca w nowo kreującej się rzeczywistości. Z tamtych czasów do dzisiaj pozostała w Modzelewskim potrzeba działań wspólnotowych, które przybierają formę seansów malarskich odbywanych w duecie z Markiem Sobczykiem – najbliższym kolegą z Gruppy. Są to jednak sporadyczne spotkania. Tak naprawdę malarz sam na sam mierzy się z  powierzchnią płótna, w którego polu stara się przełożyć na język obrazu ważne zdarzenie, inspirację, zaciekawienie płynące z obserwacji świata.

Malarstwo artysty ewoluowało przez lata od wyabstrahowanego niemal znaku (prace dyplomowe z cyklu „Wobec człowieka”), po coraz bliższe weryzmowi podejście do obrazu. Jeszcze w latach dziewięćdziesiątych Modzelewski upraszczał przekaz, oczyszczał tło, monumentalizował formę, stosował wyostrzoną gamę barwną, uzyskując sugestywny, ale odmienny od potocznie doświadczanego nastrój. Dość surowy realizm tej sztuki pozostawiał  osad niepokoju i egzystencjalnej niepewności.

W 1997 roku artysta zmienił technikę malowania z olejnej na temperę żółtkową. Wniosło to nową estetykę obrazu, na którym w miejsce połyskliwości pojawia się matowy sznyt. Kolor ożywia się i nabiera mocy, a malatura ujawnia ślad pędzla i indywidualny gest. Artystę coraz bardziej  pociąga detal, będący wynikiem wnikliwych  obserwacji, które prowadzą go do obrazu. Tematyka prac obok pejzażu, martwej natury, sceny rodzajowej, marzenia sennego, przedstawień nacechowanych symboliką, poszerzyła się ostatnio o sakralny kontekst. Zdarza się, że malarz podejmuje na płótnie dyskurs z dziełem mistrzów epok minionych – z rysunkiem Van Gogha, czy barokową wizją walki kota z kogutem Jacoba Victorsa. Generalnie, najnowsza seria prac artysty nie przedstawia jakiejś spójnej całości. To co ją wyróżnia, to coraz większa skłonność autora do malowania scen z najbliższego otoczenia: znajomych mu widoków z okolic Kanału Żerańskiego, nieodległych miejsc znaczonych kępą krzewów, pojedynczym drzewem, czy rzadkim – ogołoconym z liści – zagajnikiem, fragmentów architektonicznych założeń zmieniających swe oblicze w zależności od rodzaju światła, które je określa. Roślinność traktowana jest umownie, schematycznie, jednak stylizowany rysunek ulistnienia staje się czytelny. Wyznacznikiem upływającego czasu są tu pory roku z ich zmiennym ubarwieniem. Przyroda reżyseruje życie człowieka traktowanego bardziej jako sztafaż niż pierwszoplanowo. Pochylone drzewo, rosochate lub złamane gałęzie, to synonim ludzkiego losu, którego kres wyznacza zacumowana przy brzegu samotna łódź, gotowa przewieźć nas na drugą stronę rzeki Styks.

Sztuka Modzelewskiego pozwala wierzyć, że malarstwo swą siłą sugestii uwalnia z czasu ludzi i rzeczy. Geniusz artysty sprawia, że banał codzienności urasta w jego sztuce do uniwersalnego przekazu.

Jagoda Barczyńska